Znane RPGi: n/WoD, WFRP, Crystalicum, DzikiePl, Monastyr
Posty: 874 Skąd: Płock/Toruń
Wysłany: 2009-10-10, 12:44 Dziedzictwo orków
W zamierzchłych czasach drugiej ery, gdy światem władały pradawne siły, a ziemia obfitowała w życiodajną moc życie było bardzo ulotne... Koczujące plemiona ludzkie dopiero co osiadły w jednym miejscu, stawiając imponujące, drewniane grody, a z czasem i kamienne twierdze. Opierając swoje istnienie na zabobonach i czci dla przedziwnych bożków ludzie poznali sztukę mistycyzmu. Mimo, że nie ogarnęli jej potęgi, ani nie odkryli źródła, magia, jak ją nazwali, stała się towarzyszem ich marnej egzystencji.
A ta, odkąd pamiętali, była zagrożona... Przedziwne stwory, mistyczne moce, mroczne siły - to wszystko czyhało na ich życie. Okazywało się bowiem, że ciała, dusze i krew człowiecza, były wspaniałymi składnikami posiłków, czy chociażby zaklęć i mikstur.
Wśród najzagorzalszych wrogów rasy ludzkiej przodowały orki. Stworzenia ohydne z wyglądu, a jakby tego było mało - okrutne i bezlitosne. Od lat trwała nieustanna wojna, w którą każda ze stron zaangażowała niemalże wszystkie siły.
Nastał rok 79. Zgodnie z przepowiednią Peluna, jaka ukazała się w noc noworoczną miał to był czas ostatecznej krucjaty przeciwko orczemu pomiotowi. Państwa ludzkie po raz kolejny wykorzystały wszystkie swoje środki i siły by wysłać potężną armię, która zmiecie z powierzchni ziemi ich odwiecznych przeciwników.
Jesteście członkami ósmego regimentu, zwanego też najemnym. Nie bez powodu - walczą w nim praktycznie sami najemni piechurzy. Nie dorównują wojskom zaciężnym, ani szkolonej w koszarach piechocie i konnicy królewskiej. Jednak są znaczącą siłą - zważywszy na indywidualne zdolności każdego z najemników, a te są imponujące.
Do granicy z terytorium orków został jeden dzień drogi. Siedząc przy ognisku, otoczeni tysiącami namiotów i rynsztunku wojennego wymieniacie się opowiastkami o swoich przygodach. Świadomi lub nie tego, co spotka was jutro, odpoczywacie w spokoju. Niech bogowie nie dopuszczą, by był to wasz ostatni odpoczynek...
(A teraz proszę opisy postaci i jakieś opisy waszego zachowania)
Wszystko zaczęło się bardzo dawno temu. Pewna półelfka, wymyśliła sobie, że zostanie czarodziejką. Rzecz jasna nikt nie wierzył w jej bzdurne założenia – jej miejsce to burdel, a nie luksusowe apartamenty. A jednak. Nikomu nie udało się dociec, kto dopuścił ją do zabawy magią. Oprócz pikantnych plotek o licznych romansach i alkoholowych sesjach – których nikt nie potwierdził. Chociaż ja bym stawiał… - tłuściutki kucharz zawahał się na chwilę - stawiałbym na jakiegoś sklerotycznego grzyba, którego po prostu zmanipulowała. Cóż, jak się okazało, luksusy i sława wyszły jej na dobre. Ponoć jest specem od magii ognia i o, dziwo nie miota na prawo i lewo ognistymi kulami, jak wcześniej. Ta półelfka była znana w teraz zapomnianym już mieście, Silizard – każe mówić na siebie Iva. To wszystko, co o niej wiem. Znaczy rzetelnego. Bo tyle, co przez nią afer wybuchło, to na palcach obydwu rąk by nie da rady zliczyć. O, patrzcie. Właśnie tędy przechodzi.
Rzeczywiście, drobna i niska kobieta przechodziła obok zmierzając w stronę lasu, najpewniej za potrzebą. Nie wyróżniała się z tłumu, ubrana była na szaro, a jej wojskowe buty z cholewą były wytarte i zakurzone. Z początku nie zwróciła uwagi na grupę stłoczoną wokół kucharza, jednak po chwili podniosła wzrok i ugodziła mężczyznę spojrzeniem swoich ciemnozielonych oczu. Na jej twarzy pojawił się paskudny grymas, niewróżący nic dobrego. Zawiązała sakwę sznurkiem i obdarzyła ich jeszcze jednym pogardliwym spojrzeniem. Po chwili wzruszyła ramionami i odmaszerowała dalej wracając do wcześniejszych rozmyślań.
_________________ 21:58:52 Paw
Ale ty jesteś jak Kot.. umiesz mruczeć, się tulić i jesteś ładna :x
Znane RPGi: L5k, Zew Cthulhu, WoD, DnD, Neuro, Trojca
Posty: 125 Skąd: Kraków
Wysłany: 2009-10-21, 20:15
I właśnie wtedy ten cholerny zielony odmieniec obryzgał mnie juchą! Sikała mu z uszu jak Trojcę kocham! Ale w końcu po tym jak przyłożyłem mu morgenszteren w czerep można było się tego spodziewać. Ale ubrudził mi najlepszy mundur! Śmierdzieliście kiedyś orkiem przez miesiąc? Niesamowicie gówniane przeżycie. Kiedyś to były czasy...
Poczym ubrany w lekką kolczą koszulkę i ciemny obcisły płaszcz mężczyzna o przylizanej siwej czuprynie pociągnął łyk z metalowego kubka. Przetarł oczy dłońmi i poklepał skórzany futerał w którym spoczywała jego orientalna szabla. Nie wyróżniał się niczym szczególnym. Ot, posiwiały awanturnik na którego zaznajomieni żołdacy wołali Lloyd.
_________________ "Wolność jest przede wszystkim prawem do nierówności. Równość jest przede wszystkim zamachem na wolność."
Tiria, bo tak się nazywała o czym siedzący w kółeczku wokół ogniska już wiedzieli nie odzywała się zbyt wiele. Od czasu do czasu rzucała jakimś półsłówkiem czy wyrażała jakiś komentarz na poruszany w danym momencie temat. O sobie nie mówiła wcale. Z jej postury można było jednak wywnioskować, że para się rzemiosłem wojennym od dłuższego czasu. Krótko ścięte włosy w kolorze spalonego słońcem złota spięte były rzemieniem co nadawało fryzurze komiczny wygląd zbyt przykrótkiego końskiego ogona, prędzej, by go można było nazwać mysim ogonem. Spoglądała na zgromadzonych w grupce ludzi swym piwnym spojrzeniem. Na oko miała jakieś 25/27 lat. Siedziała ze zgiętymi w kolanach nogami i splecionymi wokół nich dłońmi. W rękach trzymała kufel piwa, z którego co chwilę upijała po łyku. Ubrana była w płócienną koszulę wiązaną przy szyi na rzemienie i luźne spodnie z nogawkami wpuszczonymi w cholewy butów zapinanych na klamry.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum